niedziela, 20 listopada 2011

PIERWSZE PRACE KORALIKOWE

Nie mam gipsu od tygodnia, ale ręka jeszcze bili. Postanowiłam więc nie marnować czasu i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Wyciągnęłam z lamusa koraliki , mnóstwo koralików, cały woreczek, takich misz - masz chyba z przed 20 lat. Czekały sobie spokojnie i cierpliwie na swój czas. Właśnie nadszedł. Najpierw, przebierałam  bead from the bead (jak to dziewczę z bajki :D) aby w końcu  popełnić takie proste, koralikowe  biżutki :)













5 komentarzy:

  1. pewnie! ta ostatnia bransoletka jest słodka, ale śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pasteowa bransa bardzo sympatyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super te kolczyki! a bransoleta przecudna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę, żeby rehabilitacja przebiegła jak najsprawniej. Ostatni komplecik przesłodki!

    OdpowiedzUsuń